Hej! Na środowych jagodach byłoby fajnie, gdyby nie komary... Bez przerwy bzyczały do uszu i żarły gdzie popadnie, mimo, że byłam cała spryskana Offem, a do tego pryskałam się do jakieś pół godziny na nowo. Mimo wszystko udało nam się z siostrą zebrać niecałe dwa litry jagódek :)
Dzisiaj notkę zaatakowały Ciasteczkowe Potworki. To mój trzeci, czwarty, piąty, szósty i siódmy w życiu ulepiony potworek :D

















